W większości sklepów próżno szukać tradycyjnych stuwatowych żarówek. Choć zakaz ich sprzedaży wejdzie na terenie Unii Europejskiej dopiero od września, to wykupiliśmy je wcześniej, aby zrobić zapasy - pisze "Metro". Teraz to towar deficytowy, kilkaset sztuk, które przychodzą z każdym nowym zamówieniem, znika na pniu - mówi gazecie pracownik jednego z dużych sklepów. Energooszczędne świetlówki są za drogie - dodaje jedna z klientek.
W większości sklepów próżno szukać tradycyjnych stuwatowych żarówek.
Fikcyjny obrót żarówkami
ksenonowymi czy końcówkami wtrysków wewnątrz Unii
Europejskiej, wyłudzanie zwrotu VAT oraz unikanie
zapłaty należnego podatku – karuzele podatkowe
to dziś przestępcza żyła złota.
Ponad 60 mln zł wyłudziła z budżetu państwa jedna z małopolskich spółek, która stosowała tzw. karuzelę VAT.
Zobacz także:Co grozi za wyłudzenie zwrotu VATZachowamy prawo do niższego VAT po 2010 r.Ministerstwo Finansów chce aby 3-proc. stawka VAT została zastąpiona stawką 5-proc.Nie można odliczać VAT od zakupu aut osobowych i paliwa do nich
Ponad 60 mln zł wyłudziła z budżetu państwa jedna z małopolskich spółek, która stosowała karuzelę VAT.
Spółka tylko w latach 2007 – 2008 fikcyjnie kupiła ponad 250 tys. sztuk żarówek ksenonowych od kilkudziesięciu firm krzaków w kraju i za granicą.
Komisja Europejska szacuje, że w niektórych krajach członkowskich uszczuplenia z tytułu takich oszustw mogą sięgać nawet 10 proc. dochodów z VAT. Rocznie może to być nawet ponad 100 mld euro w całej Wspólnocie.
Wspomniana małopolska spółka to tylko część wielkiego przestępczego procederu, który przyszedł do nas właśnie z krajów UE. Na udokumentowanie fikcyjnych transakcji miała fałszywe faktury wystawione przez nieistniejące podmioty. Jednak pieniądze, które zarobiła, były realne. Suma na fakturach za same żarówki wyniosła przeszło 154 mln zł. Tytułem zwrotu VAT spółka odzyskała z budżetu 34 mln zł. – Nie udałoby się tego ustalić bez współpracy z kontrolą skarbową państw UE – mówi prokurator Marek Wełna.
Na trop afery wpadł krakowski urząd kontroli skarbowej (UKS), odkrywając przy okazji, że małopolska firma była częścią kilku karuzeli podatkowych, a w sprawę zamieszane są też podmioty gospodarcze z Czech, ze Słowacji, z Austrii i Niemiec. Inna duża afera, którą zdemaskowały polskie służby, polegała na tym, że firma kupowała towary w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i we Francji. A potem sprzedawała je firmom z Brytyjskich Wysp Dziewiczych Saint Vincent i Grenadyn oraz na Cypr. Jej obroty łącznie wyniosły około 750 mln zł. W ocenie organów ścigania to było przygotowanie konstrukcji pod karuzelę podatkową.
Receptą na wyeliminowanie tego zjawiska mogłoby być ujednolicenie systemu podatkowego lub powołanie unijnej policji skarbowej. Na razie jednak nie ma takich planów.
Tymczasem zyski liczone są w dziesiątkach milionów złotych
Zyski liczone są w dziesiątkach milionów złotych – mówi Marek Wełna, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Polskie urzędy kontroli skarbowej w ostatnich dwóch latach wykryły karuzele podatkowe,
dzięki którym przestępcy wyłudzili z
budżetu państwa ponad 60 mln zł
nienależnego podatku VAT.
Karuzela jest oszustwem polegającym na
fikcyjnym przepływie towarów między firmami z
różnych krajów Unii Europejskiej. Towar, po
szeregu fikcyjnych transakcji dokonywanych jedynie na fakturze,
wraca do firmy, która była pierwszym ogniwem tego
łańcucha. Wówczas występuje ona o zwrot
podatku VAT z tytułu sprzedaży, której
faktycznie nigdy nie dokonano. Budżet państwa zwraca,
a dopiero potem służby skarbowe orientują
się, że podatek za całą transakcję
nigdy nie został opłacony.
Unijne uregulowania
Mechanizm nie mógłby
funkcjonować, gdyby nie unijne uregulowania VAT. Kraje
członkowskie przyjęły bowiem, że
opodatkowanie transakcji nie następuje w miejscu
pochodzenia towaru, lecz jego przeznaczenia. A więc nie
tam, gdzie go wyprodukowano, ale tam, gdzie jest ostateczny
odbiorca. Wewnątrzwspólnotowy obrót towarów
jest opodatkowany stawką zeroprocentową.
Ciężar opodatkowania spoczywa na firmie, która
kupuje towar od innego podmiotu z UE.
Opisywana przez nas małopolska
spółka pojawiła się w kolejnej karuzeli
– tutaj także prócz podmiotów polskich
pojawiły się zagraniczne, m.in. ze Słowacji i z
Austrii. Jako pretekst do wyłudzenia VAT
posłużyły końcówki wtrysków.
Według faktur krakowska spółka wraz z jeszcze
jednym podmiotem kupiły w sumie ponad 63 tys.
końcówek za prawie 30 mln zł. Tymczasem
prokuratorzy i specjalna grupa z CBŚ obliczyli, że
roczne zapotrzebowanie na polskim rynku to nie więcej
niż 30 tys. sztuk takich końcówek. A w dodatku
są one warte nie więcej niż 210 tys. zł.
Straty Skarbu Państwa obliczono na 3 mln zł.
Ta sama małopolska spółka
pojawiła się też w trzeciej karuzeli. Na niej w
unijnym obrocie wyłudzacze kręcili podatkami z
tytułu transakcji telefonami komórkowymi. Tu
łączna wartość wyłudzonego VAT
przekroczyła 25 mln zł.
Polska to królestwo
żarówek
Jednak według prokuratora Wełny
miliony złotych, które wyłudziła krakowska
firma z zaprzyjaźnionymi podmiotami, to tylko niewielka
część procederu, na który zapanowała
wielka moda w unijnym świecie przestępczym.
– Niespodziewanie okazuje się,
że Polska jest królestwem w obrocie
żarówkami ksenonowymi, wtrysków do silników
i komórek – mówi Wełna. I tłumaczy,
że przeróżne podmioty obracają dziś
fikcyjnie gigantycznymi ilościami tych towarów, z
których część wychwytują
służby celne lub kontrola skarbowa.
Dlatego Ministerstwo Finansów jako
swój priorytet na 2010 r. w kontrolach skarbowych
przyjęło właśnie ściganie karuzeli
podatkowych. – Ofiarą karuzeli jest nie tylko
budżet państwa, z którego wyłudzane są
ogromne kwoty, ale także porządni podatnicy –
tłumaczy Wiesława Dróżdż z resortu
finansów. Chodzi o to, że wykorzystane w oszustwie
przedmioty, np. komórki, przestępcy często
sprzedają np. na bazarach poniżej ich ceny rynkowej
– bo już zarobili na przekręcie. A to sprawia,
że ludzie uczciwie prowadzący swoje interesy nie
mają szans wobec takiej konkurencji.
Urząd Miejski w Suwałkach rozbuduje stadion piłkarski za 23 mln zł. Władze miejskie zaprezentowały projekt planowanej inwestycji
Na stadionie w Suwałkach gra drugoligowy zespół Wigry Suwałki. Obiekt nie należy jednak do nowoczesnych. Suwałki ubiegają się jednak w PZPN o organizację młodzieżowych Euro Children 2011, dlatego stadion musi zostać zmodernizowany.
Stadion ma mieć nowy budynek o pow. 2,3 tys. metrów kw. Znajdą się tam szatnie, pomieszczenia odnowy biologicznej, sanitariaty i pomieszczenia dla mediów.
Jak poinformował rzecznik prasowy prezydenta Suwałk Jarosław Filipowicz, boisko będzie miało nową podgrzewaną nawierzchnię i nowe oświetlenie.
W projekcie zaplanowana została nowa kryta trybuna dla ponad 900 widzów, a nad nią kolejna dla 200 osób.
Obiekt ma spełniać warunki wyznaczone dla klubów I i II ligi piłkarskiej.
Miasto ma sfinansować budowę w 50 proc. ze środków własnych, zaś kolejne 50 proc. ze środków unijnych. Projekt ma spełniać nie tylko zadania sportowe, ale także rekreacyjno-turystyczne.
Obok obiektów sportowych powstaną parkingi i centrum carravaningowe, z którego będą mogli korzystać właściciele przyczep kampingowych.